Krótka historia książki cz. 9 – Książka masowa

2019-02-18

Wiek XIX rozpoczyna  nowy okres w historii książki, erę drukarstwa maszynowego.  Pierwsza maszyna szybkobieżna z napędem parowym zostaje wynaleziona ok. roku 1814. Ogólnoświatowa rewolucja przemysłowa, postępująca industrializacja, wzrost tempa życia i  ciągła pogoń za pieniądzem  napędzają tworzenie nowych wynalazków.  Już w 1847 roku opatentowano rotacyjną maszynę drukarską. W drugiej połowie wieku Kastenbein wynajduje pierwszą maszynę do składania z klawiaturą. W 1886 Mergenthaler udoskonala skład maszynowy. Powstaje linotyp, a zaraz za nim pierwszy typograf, intertyp, monotyp i maszyna odlewnicza Ludlowa. Drukarstwo staje się przemysłem, a produkcja książki zyskała charakter mechaniczny.

Książka staje się masowa. Coraz większe nakłady wpływają na cenę, czytać może każdy kto potrafi. Dzięki popularyzacji książek, gazet i pism ulotnych coraz więcej osób uczy się czytać. Edukacja staje się coraz tańsza.

Mechanizacja ma jednak również swoje złe strony.  Nowa książka była postrzegana jako towar, a wydawcy często przestawali dbać o poziom publikacji stawiając na pierwszym miejscu zmniejszenie kosztów, wydawali takie książki, które odpowiadały gustowi potencjalnych klientów dzięki czemu doszło do zwiększenia popytu na książki, nakłady stawały się coraz większe w celu zwiększenia zysku. Treść oraz artyzm miały coraz częściej znaczenie drugorzędne. Rynek księgarski zaczęły zalewać tanie serie i cykle wydawnicze, powieść zeszytowa, książki dla dzieci i młodzieży, literatura dla ludu, literatura popularna (rozrywkowa) itp.

W  XX wieku synonimem książki masowej stała się książka kieszonkowa, wydawana w małym formacie, na najtańszym papierze w olbrzymich nakładach. Pierwsze serie kieszonkowe wydawane były jeszcze w XIX wieku, ale największą popularność zyskała seria wydawnictwa Penguin Books (kto nie zna niech pierwszy rzuci kamieniem w dinozaura).

Na szczęście, nie zawsze „masowy” musi znaczyć „kiczowaty”, a wysoki nakład musi być synonimem taniości. Nawet w dzisiejszych czasach zdarzają się piękne okładki książek wydawanych przez duże firmy.

Na koniec wypada wspomnieć o „Ruchu na rzecz książki pięknej i artystycznej” zainicjowanego przez Williama Morrisa, zmierzający do wznowienia książki wzorowanej na dawnych stuleciach. O samym ruchu oraz jego wpływie na sztukę książki jeszcze kiedyś napiszę.

ŁS

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *